Dyskusyjny Klub Książki

Dyskusyjny Klub Książki to comiesięczne spotkania, których celem są rozmowy na temat wybranej książki. Proces czytania zazwyczaj celebrujemy w samotności i rzadko mamy szansę na wymianę uwag z innymi osobami, które przeczytały tą samą książkę, dlatego DKK jest szansą dla tych, którzy wciąż czują głód rozmów o literaturze, a przede wszystkim chcą ją poznawać. To przed nimi drzwi naszego Klubu stoją otworem i co najważniejsze: nie trzeba być krytykiem ani znawcą literatury, by uczestniczyć w dyskusjach o niej. 


DKK - Patrick Modiano - „Nawroty nocy” - spotkanie w dniu 09.06.2015 r.

 

Nareszcie w ciepłe, czerwcowe popołudnie można się było swobodnie rozsiąść w ratanowych wklęsłościach na tarasie widokowym Biblioteki Publicznej przy Jarosławskiej i przy kawie i neutralizującym zdecydowanie przedwczesny głód biszkoptowym chruście poroztrząsać beletrystyczne historie.

Czytaj więcej...

DKK - Elizabeth Burton-Philips "Uzależnieni. Jak narkotyki skrzywdziły moją rodzinę" - 12.05.2015 r.

Galeria foto na Facebook-u:

Czytaj więcej...

Spotkanie DKK w Bibliotece Publicznej o „Histeriach rodzinnych”- 18.03.2015 r.

Galeria foto na Facebook-u:

„Histerie rodzinne” Izabeli Pietrzyk to opowieść o rodzinie, przyjaźni, miłości i całej palecie męskich charakterów.

Czytaj więcej...

DKK - Richard Lourie "Wstręt do tulipanów" - 16.04.2015 r.

 16 kwietnia dyskusja DKK dotyczyła książki Richarda Lourie ” Wstręt do tulipanów”

„Nienawidzę tulipanów. Są zbyt piękne, kiedy są żywe, i wyglądają strasznie martwo, kiedy zwiędną. Ale tak naprawdę to nienawidzę ich dlatego, że wiem, jak smakują.”

Czytaj więcej...

DKK-Zakochania

18 lutego nad  nieprzewidywalnością życia i śmierci zastanawiał się DKK w Leżajsku.  Inspiracją dla klubowiczów stała się treść powieści Javiera Maríasa -  Zakochania.

Javier Marias to z pewnością dobry pisarz. Załóżmy, że niemal świetny. Być może w tej czy tamtej książce otarł się nawet o genialność – choćby w trylogii ,,Twoja twarz jutro”. Nie uchroniło go to jednak przed całkowitą klapą, klęską, uwiądem sił twórczych czy wreszcie paraliżem zmysłu artystycznego w kontekście jego ostatniej, wydanej w Polsce powieści – ,,Zakochania”. Właściwie to Marias zawiódł w niej na całej linii. Już samym tytułem – ZAKOCHANIA – dowiódł chwilowej zapaści swojego pisarskiego warsztatu. W języku polskim słowo zakochania brzmi szczególnie nieporadnie, pompatycznie, pretensjonalnie, w najlepszym przypadku sztucznie. Swoją drogą to zadziwiające, że takie tuzy krajowej translatologii jak Carlos Marrodan Casas i Wojciech Charchalis przyłożyli do tego rękę. Ale mniejsza o tytuł. Książka Mariasa to przede wszystkim niewypał fabularny. Pomijając początek, kiedy to jeszcze można się łudzić, że wszystko zmierza we właściwym – to znaczy pełnym olśniewających zwrotów akcji – kierunku, to dalej jest już tylko coraz gorzej. Marias, skądinąd świetny stylista o inklinacji do długich, wielokrotnie złożonych zdań wpada we własne sidła i traci nad nimi kontrolę. Rozwodzi się jak dziewiętnastowieczny trzeciorzędny epik o romansowym zacięciu nad byle błahostką czy szczegółem anatomicznym (sporo tu erotycznych dygresji na temat ust kluczowego bohatera Javiera Diaza-Vareli), pewne kwestie o zabarwieniu filozoficznym powtarza, nie wiedzieć czemu, niczym mantrę, tak jakby nie dowierzał pamięci czytelnika bądź wątpił w jego zdolność do skupienia i chronologicznego szeregowania faktów. W miejscach aż proszących się – z punktu widzenia strategii fabularnej – o wyjaśnienie i szybki, pobudzający akcję krok do przodu, Marias irytująco drepcze w miejscu, fundując padającym z wycieńczenia czytelnikom zasieki z tysięcy misternie tkanych słów, mieniących się pseudo metafizycznym blaskiem. Kiedy wreszcie wydaje się, że autor nie ma już wyjścia, że wręcz musi fabularnie ruszyć ostro z kopyta, Marias znowu wykonuje woltę i topi narrację w morzu erudycyjnych didaskaliów. Ta zabawa w kotka i myszkę pisarza z czytelnikami jest może i dowcipna ale na dalszą metę nieco kłóci się z bardzo przecież poważnym bo tanatologicznym wymiarem książki. Bo rzeczywiście powieść hiszpańskiego autora poświęcona jest przede wszystkim śmierci, śmierci najbliższych i fundamentalnemu problemowi – czy śmierć jak pieniądz ulega dewaluacji. Być może najważniejszym kluczem do książki jest zawarta w niej historia wywodząca się z innej powieści – ,,Pułkownik Chabert” Honoriusza Balzaka. Jej bohaterem jest tytułowy pułkownik, szczęśliwy mąż pięknej arystokratki, który wszakże ginie na napoleońskiej wojnie, a przynajmniej tak się wydaje. Gdy się po pewnym czasie okazuje, że jego śmierć została przedwcześnie odtrąbiona – jego powrotowi towarzyszy niechęć czy wręcz wrogość, szczególnie zaś ze strony żony, której jego cudowne zmartwychwstanie jest teraz wyjątkowo nie na rękę. Marias sporo czasu poświęca tej opowieści, na tyle dużo żeby pomyśleć, iż to w jej pesymistycznym potencjale tkwi główny punkt ciężkości rozważań o życiu i śmierci bliskich sobie osób. Szkoda że Marias zagadał ten temat na śmierć.

                                                                                      Tomasz Pitbuchalter

 



GODZINY OTWARCIA:
pon.-pt. 8.00 - 18.00

ADRES:
ul. Jarosławska 1
37-300 Leżajsk

 

Miejskie Centrum Kultury w Leżajsku

 

Modernizacja budynku Biblioteki Publicznej im. Stanisława Wyspiańskiego została zrealizowana w ramach projektu „Rewitalizacja i zagospodarowanie przestrzeni publicznej wokół zabytkowego rynku miejskiego w Leżajsku”, dofinansowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego – Oś VII Spójność wewnątrzregionalna Działanie 7.1 Rewitalizacja miast oraz Programu Promesa Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego